Wednesday, 25 January 2023

W hołdzie dla Zbyszka Rybaka

 

 

Zbigniew Rybak R.I.P. - legenda, chodząca charyzma, gdyńskie słoneczko 💛💙 - na zawsze w sercu i naszej pamięci ❤️

W hołdzie dla Zbyszka Rybaka to krótki film dla wszystkich, którzy go cenili, szanowali, lubili, kochali, przede wszystkim dla Jego najbliższych - Aleksandra Rybaka, jego dumy i ukochanego syna, dla brata Marka, który mu zawsze sprzyjał i wspierał oraz najbliższych im osób; także dla kibiców Areczki, Kolejorza Lech Poznań, Cracovii, Poloni Bytom, Zagłębia Lubin, Górnika Wałbrzych, Gwardii Koszalin, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i wszystkich, którzy odczuli stratę - ponad podziałami! 

NASZ Zbyszek. Zbyszek miał dar - potrafił stworzyć poczucie wspólnoty, rozszerzając ją także na innych; jego powiedzonka i przydomki przyjmowały się, a nieraz zastępowały imię lub je dosmaczały (Nasz Damianek, Baby Giant, Janosik, Rambo; rozrywkowa grupa krwi, życie na lambadzie; szybki, zwinny, opalony; nie rób Van Damma - jak ktoś za długo w pozie trwał po ciosie czy kopnięciu, śmiał się, że pozuje jak Van Damme do zdjęcia); jak akurat miał melodię do snucia swoich opowieści, robiła się uczta i każdy zamieniał się w słuch. Ludzie lgnęli do Zbyszka, bo w jego obecności człowiek czuł się jakby słońce zaświeciło; widział ludzi, sprawiał, że każdy czuł się jak stary znajomy i na widok Zbyszka cieszył się jak dziecko. Zbyszek Rybak miał wiele zasług i dokonań, a do tego był wspaniałym, niezapomnianym i nieodżałowanym trenerem. 


Książka Zbigniew Rybak syn Józefa okazała się epitafium Zbyszka. Szczęście, że syn Zbigniewa i Kamili wyrósł na ludzi, nieszczęście, że stracił oddanego, dumnego z syna ojca. Cała Polska straciła legendę kibicowską, a Areczka 💛💙 i gdyńskie rugby swojego najbardziej znanego reprezentanta, twórcę i piewcę. Wielkieś nam pustki uczynił tym odejściem swoim Zbigniewie. Niech Cię Bóg ma w swojej opiece

Wszystkim autorom dziękujemy za wykorzystane materiały; film ma wyłączoną opcję reklam, jest hołdem dla Zbyszka Rybaka. Z pewnością brakuje wielu wątków ważnych dla Zbyszka, choćby przyjaźni z Rafałem Dąbrowskim i Wikingów. Miałam tylko migawki z wielowątkowego życia Zbyszka; jestem wdzięczna mojemu mężowi za film, muzykę do niego i za pomysł. Kiedy mieszkaliśmy w Gdyni, Zbyszek był jedną z najważniejszych dla mnie osób, a dzięki niemu poznałam wiele następnych, za co też jestem mu wdzięczna.

Fragmenty pochodzą z następujących źródeł:

PIOTR OLEJNIK R.I.P. 1975 - 2022  

trening i zdjęcia Pitera 

https://www.facebook.com/beata.gorska.739 

https://www.facebook.com/zbigniew.rybak.718 


wstawki z toporem i niektóre obrazki 

https://www.facebook.com/ZbigniewRybakSynJozefa 


pożegnanie Zbyszka Arkowcy.pl https://www.facebook.com/ArkowcyPL/videos/1360063914751683

CHULIGAN, RUGBISTA, CZŁOWIEK - ZBIGNIEW RYBAK SYN JÓZEFA scena na stadionie Kolejorza nakręcona przez Pawła Stobińskiego, Zbyszek w Arka Gdynia RC i zdjęcia z młodości Zbyszka 

https://www.youtube.com/watch?v=pqeD0hrbKWU 


trening z Jarasem

https://www.facebook.com/jaras.miotk


ZBIGNIEW RYBAK: HISTORIA Z „MASĄ”, KONFLIKT NA LINII LECHIA - ELANA

https://www.youtube.com/watch?v=nlfSDGAJM6E 


jeden drugiemu pomaga najważniejsze jest pierwsze p&*^%$ https://www.facebook.com/ZbigniewRybakSynJozefa/videos/1060475357803648


zdjęcie Zbyszka na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni autorstwa Doroty Ozy Kareckiej https://www.facebook.com/ozakoza/posts/pfbid0pvFZhRcU3SeLZ6onqsPPCptX7ce9XB7rVwedXDqFKKhRFZ9JRLud8XBY51EbXyrEl

zdjęcie „Zbyszek spoczywaj w pokoju, na zAWsze w Cracovii pamięci”

https://www.facebook.com/ArkowcyPL/posts/pfbid028S8AYeA3jonXya1R6CHTnPV2gVYD4B4g7XrGiRYJdmbjVa7xvPWy2SckEmx2awaKl


zdjęcie baner na stadionie Arki Gdynia Na zawsze w naszej pamięci Zbigniew Rybak

https://www.facebook.com/ArkowcyPL/posts/pfbid0bJ7j7873HncyWgXvyEK2Y4PsmZFtSpQHYxJJkWcXkHrynB8GZr4ihbewRSLcBUyil


zdjęcie Damiana Tarabasza

https://www.facebook.com/damian.tarabasz/posts/pfbid0wetzrqaWW6jiC6SG6oHGzSuJ9SRBJ1u1GiSHdLm24mYVjKJSY5tXGGjm1LbkjbnTl


zdjęcia Marka Rybaka https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid02FHRz4RALpsXKr93FTovZ71MnYqyJn9tTguYCmWHurSorJohzTPMuajtPHPoRHZ8kl&id=100004316567320

https://www.facebook.com/profile.php?id=100004316567320


zdjęcia Aleksandra Rybaka

https://www.facebook.com/aleksander.rybak.77


Muzyka SUAVETRAX

 

Thursday, 6 May 2021

Wiersz bez tytułu Radka Androjny (próba odtworzenia formatu)

 

Chyba umieram. Wszystko takie, się rozsypuje, rozpada

- jakie jest - trwoniąc rzeczy i dokonane w nich przeznaczenie

Czas, cyrklem słońca, ślubi ją. Ona martwieje

i nieba już im na dach nie wystarcza

Oh, krzyczy ona

Ona -

Dokąd zdążę! Pobiegnę! Jeszcze!              Z retkińskich, widzewskich, wszystkich

- do miejsc którymi żyłam                          - wypuścić! Meduzy z bloków ich

On, jej welon wiejąc beznamiętnie            zamieszkania. Niech się zamienią

zapiera widokami dech, lęk tajemniczy     w ciekły asfalt, niech wreszcie

jakby kukłę pustą                                       ulicami rwą.

wywraca na istnienia brzeg                       Lecz On mówi

i mówi: chyba umieram                             - Nie. Zostaną tu kurwa jak chcą.

ja umieram.

Monday, 1 March 2021

Dior/o

 Tekst: PółRobert PółDior

Nowy Rok /New Year (fragment)


yes yes ladies and gentlemen, once again, it is that time.

And don’ t act like you don’ t know what I mean because every time is our time…



am about to start recording not sending it to a label ‘cause only this moment counts

The American Dream not for a retard

I walk by window displays have a sip roll up look around and my idyll starts

Am in a villa Milan on a plasma screen things make sense now two joints fruit and chillout

Ecuador live Costarica close by

Amsterdam Lublinek 3 sports grounds in my backyard concrete and beach and the third a grass field 

Beats are served by Platinum Soundblaster only a sundial works here and people want this and my business is forever

i lose nothing, give employment, get high, one fax and am done for a day then start partying

And in summer me and the pigs play hide and seek showing off our styles

Even better if you have two Lancia’s…

Sometimes people think the world is moving forward but it stands still ‘cause we still have wars

and all the evil a good man can see but who is good who

In fact nothing ever happens here what changes is our hopes a new year new year new year

 

 

 

Zaraz nagrywam i nigdzie tego nie wysyłam bo liczy się tylko ta chwila amerykański sen nie dla debila szyby wystawowe na luzaku mijam dopijam zawijam rozglądam sie na boki i wychodzi Idylla moja willa na plaźmie mi gra Milan i jest sens dwa Dżoje Owoce i Chillout Ekwador na żywca Kostaryka z bliska Amsterdam Lublinek za domem trzy boiska betonowe plaża i trzecie trawiaste bity podaje mi Platinum Soundblaster i działa tu tylko zegarek słoneczny i ludzie tego chcą i mój biznes jest wieczny nic nie trace daje prace łapie fazę jednym faxem na dzień odpierdalam pracę potem bankiet latem ganiamy sie z psami lansujemy się stylami trochę bardziej fajnie jak sie ma dwie Lancie...


Czasem ludzie myślą tak, że do przodu biegnie Świat, tylko że on w miejscu stoi bo cały czas mamy wojny i to całe zło, które widzi człowiek dobry czyli kto kto

 tak naprawdę nic się tu nie dzieje co się zmienia to nadzieje nowy rok nowy rok nowy rok

 

Sunday, 5 July 2020

Dariusz Sztanderski (aka Johnny) 1964 - 2000

GDZIE JEST STARY PHANTOM
krzyczane kiedyś na koncertach, to hasło, którego autorem jest Bugs.
Bugs i Darek z Rezerwowej Armii Pracy piszą książkę o łódzkim punku lat 80.; żeby książka była wiarygodna i ciekawa potrzebują jak najwięcej relacji uczestników i informacji z pierwszej ręki. Do wielu osób już dotarli, ale jeśli jeszcze ktoś może wspomóc autorów, dołożyć relację, anegdotę, zdjęcie czy film, byłoby wspaniale.
Sama zaczęłam od RAP'u a dotarłam do rapu, a jak wasze historie? Jeśli zechcecie coś dorzucić, podam maila lub/i telefon Bugsa na priv, jeśli wolicie krótki komentarz tutaj, to mu prześlę. Na razie wszystkie dotychczasowe wspominki łączy osoba Bogusia Michalonka<3 br="">
Może tu znajdziecie natchnienie?
Nie bardzo wiem, od czego zacząć, bo nie byłam w tamtym czasie nikim znaczącym, chodziłam tylko na koncerty, i od pierwszego koncertu, na jaki poszłam muzyka była najważniejsza. Dawała mi doznania, których żadna inna forma sztuki nigdy we mnie nie wzbudziła; docierała do trzewi, poruszała i dawała chwilowe poczucie mocy. 
Mieszkałam na Teofilowie, blisko była Lutnia, trochę dalej Żubardź a potem przeróżne miejscówki, które teraz zlewają mi się w jedno, bo do większości z nich z Teofki to była wyprawa. A więc Dąbrowa, Widzew, Lodex (Buczka?), Łagiewnicka, i jakiś adres gdzieś za Uniwersalem, ale nie pamiętam więcej. Nie bardzo miałam rozeznanie, bo to były nieznane mi rejony; do tego stopnia, że raz jadąc na koncert na Widzew, zajechałam na Dąbrowę, czy też odwrotnie. Jechałam sama, miałam przesiadkę koło Centralu, więc jak zobaczyłam kolesia w skórze, to założyłam, że jedzie na koncert i wsiadłam do tego samego tramwaju. Nie jechał. Spóźniłam się na Rockowisko w Bistonie bodajże. Pamiętam, że dotarłam tam, jak już wszyscy byli i postanowiłam usiąść na takim turystycznym stoliku na korytarzu w części centralnej, chyba schody z dwóch stron jeszcze były, ludzi pełno, a ten stolik się złożył, co było niezłą traumą, bo miałam kompleksy na punkcie wyglądu i jeszcze Guma to skomentował, ale nie pamiętam jak, teraz myślę, że może chciał, żebym się lepiej poczuła, choć nawet nie pamiętam, czy się wtedy znaliśmy.
Może z tamtych czasów bierze się też to, że jak idę na koncert nie muszę mieć towarzystwa, bo jak gra muzyka, którą czuję, to się w nią wkręcam.
Co do muzyki też nie pamiętam, co widziałam pierwsze, bo te niezliczone koncerty zlały mi się w jeden ciąg wykonawców i miejsc. Na pewno gdzieś tam od początku przewijał się Phantom i Boguś Michalonek, którego wtedy znałam tylko z widzenia, a ponieważ mieszkał niedaleko, często go widywałam, takiego z innej bajki w beżowym prochowcu, meloniku i okularach, a na koncertach w wyraźnym makijażu. Wtedy była to bez wątpienia najbardziej fascynująca osoba, a jeszcze dla nastolatki człowiek, który miał ponad 20 lat to już nawet pokoleniowo wydawał sie odległy.  
Przez całe lata większość ludzi z koncertów znałam tylko z widzenia, ale mam wrażenie, że wszyscy wtedy chodzili na wszystko, i po jakimś czasie rozpoznawaliśmy się nawzajem.
Bardzo wyraźnie pamiętam Gruchę z tamtych czasów, mega przystojny wysoki brunet w czarnej skórze, często stał z tyłu sali z rękami założonymi na piersiach;  widziałam, że zna wszystkich, których sama znałam tylko z widzenia. Po jakimś czasie kojarzyłam już załogę punkową, ale wiele osób poznałam, kiedy czasy świetności minęły, a niektórych wcale, choć dobrze ich pamiętam.
Aśa przypomniała mi właśnie: „bardzo mi w pamięci zostało, jak jechałyśmy do miasta autobusem B albo 78 i przez okno zobaczyłaś Gruchę, który szedł Lutomierską. Nie było zmiłuj, musiałyśmy wysiąść na najbliższym przystanku”.
Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz zobaczyłam Kubę, Ślinę, Johnnego, Grzywę, Sida, Wąsatego, Małpę, Synka, Pjetję i wielu innych, ale pamiętam, kiedy poznałam Chujana, bo zszokowało mnie, że jest jeszcze w podstawówce. To był zespół TNT albo Detonator, nie pamiętam, które wcielenie było pierwsze, ale na pewno w Lutni i tam chyba też po raz pierwszy widziałam Brak.
Z moimi koleżankami z klasy zrobiłyśmy sobie koszulki z napisem Brak z przodu i TNT na plecach. Moja najlepsza przyjaciółka Aśa ma talent plastyczny, zrobiła szablon i resztę, i przez jakiś czas w trójkę, Aśa, Beata W. i ja chodziłyśmy w takim rynsztunku. 
Załoga punkowa była dla mnie egzotyką, sama wydawałam się sobie tak zwyczajna, że nawet przez myśl mi nie przeszło, że ktokolwiek mógłby mnie zauważyć, a co dopiero zapamiętać. Jak już znałam Kubunia zadziwił mnie, bo potrafił opowiedzieć w co byłam ubrana na paru dawnych koncertach. Ponieważ b. długo mama wybierała mi ubrania i dostawałam ciuchy od cioci z Ameryki to  bywałam na koncertach punkowych w grzecznych sukienkach grzecznej dziewczynki, jaką z perspektywy czasu widzę, że byłam. 
Na szczęście jak zaczynała grać muzyka wszystko inne przestawało się liczyć i czułam, że żyję. 
Tych koncertów było b. dużo, pamiętam jak mama mówiła, że przecież i tak nie uda mi się pójść na wszystkie, a ja upierałam się, że jednak uda i myślę, że na większości koncertów w tamtych czasach byłam. 
Domy kultury i różne instytucje nie tylko organizowały koncerty, również pokazy filmów a także udostępniały sale prób, i też się odwiedzało muzyków na próbach np w ZTK Teofilów, Lutni, Siódemkach czy gdzieś daleko, gdzie Insekty miały próby.
W którymś momencie znałam już niektóre zespoły, kumplowałam się z Piotrusiem Rogozińskim czyli Rogozem, a nawet raz miałam szczęście załapać się na wyjazd z Moskwą do Poznania jako 'akustyk', dzięki czemu dostałam jedynkę w hotelu. Pamiętam, że tam raz przyszedł do nas Paweł Kukiz powiedzieć Moskwie, jak bardzo się mu podoba ich muzyka, a z kolei oni byli zajarani Kukizem. 
Na tym wyjeździe był też Kuba (Pistolet) i tam chyba się poznaliśmy. 
Chciałabym móc napisać więcej o poszczególnych zespołach, ale nie pamiętam. 
Byłam tak bardzo spragniona muzyki, że chyba wszystko mi się podobało, ale nawet jak mi się podobało, to umknęły mi nazwy czy nazwiska. Teraz przyszło mi do głowy nazwisko Piotr Kaczmarek - na Żubardziu grał jakiś zespół, gdzie wokalista tak się nazywał. zapamiętałam bo znałam trzech Piotrków Kaczmarków - jeszcze Struś się tak nazywał i kolega z klasy. Ale co sie z nim stało, kto to był? Mam dziury w pamięci. 
Wczoraj pisałam z Synkiem, przypomniał mi Pietię, natychmiast skojarzyłam Pietja aka Burak, pamiętam go bardzo dobrze i natychmiast bym rozpoznała, ale okoliczności mi gdzieś umknęły. Tak samo pamiętam takiego gościa, którego poznałam na próbach Insektów, był miły i grzeczny, dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że Podły nie cieszył się dobrą sławą. Może dlatego, że nie byłam uprzedzona miło się nam gawędziło i sączyło jakieś napoje.
Nie byłam też specjalnie spostrzegawcza, a właściwie wyjątkowo mało rozgarnięta pod tym względem. Kuba mówił, że muszę się potknąć, żeby zauważyć coś oczywistego.
Bardzo mi się podobała Rezerwowa Armia Pracy, którą pamietam z koncertu na Żubardziu; wiele nazw zapomniałam, ale RAPu nigdy. 
Pamiętam wielkie wrażenie, jakie zrobił na mnie Brak, ale też hasło „Gdzie jest stary Phantom”, które z upodobaniem wszyscy krzyczeliśmy przez lata na koncertach. Dopiero teraz wiem, że wymyślił to Bugs. Nawet w lipcu zeszłego roku (2019) na koncercie Blitzkriegu 'zakrzyczałam' pod nosem, ale wiedziałam, że nikt nie podchwyci.
Co do Bogusia Michalonka mam anegdotkę - spotkała się u mnie grupka na wspólne oglądanie Ptaków Hitchcocka i akurat szłam do kuchni po coś, jak ktoś zapytał, czy to będzie w kolorze czy czarno-biały a na to Boguś: „na moje oko ten film jest czarno-biały”. zamarłam, nie wiedząc, co się wydarzy, ale Boguś też się roześmiał, więc wszystkim ulżyło. Boguś miał jedno oko szklane i był daltonistą. No i fenomenalnym wokalistą. Oprócz tego nauczył mnie robić zapiekankę warzywną, czyli warstwowo warzywa różne w naczyniu żaroodpornym trochę oliwy i w 20 minut pyszny tani posiłek. Boguś mieszkał blisko Teatru Arlekin w niedużym mieszkanku przez które przewinęły się dzikie tłumy. Był super inteligentny i zdolny, ale nie miał instynktu przetrwania chyba. Na tych z nas którzy żyją świetne określenie wymyślił Szmalec: „przetrwalniki”.
Dawnym czasom zawdzięczam też definicję przyjaciela. 
Znałam już Johnnego i szliśmy z jakiegoś koncertu, czy na koncert; skinheadzi chcieli skroić Helmuta ze skóry i podleciał do Jasia a Jasiu wziął go pod rękę z jednej strony (ja z drugiej), a po drugiej stronie ulicy szli kumple Janka: Grzywa, Małpa i jeszcze jeden (nie pamiętam ksywki, chyba nie żyje prawie tak długo jak Małpa albo coś koło tego i chyba też z Karolewa jak Johnny, Grzywa i Małpa), więc Herr aka Helmut był już bezpieczny - było widać, że kumple Janka obserwują sytuację i Janek powiedział wtedy, wskazując na nich: „te chłopaki mi nigdy na plecy nie wskoczą” albo „ci chłopacy”, i dla mnie to nadal definicja przyjaźni.
Od Jasia też przejęłam wyrażenie „zdrowy tryb życia i dobrobyt”. Ostatni raz widzieliśmy się na moim podwórku na Piotrkowskiej jakoś chyba wczesną jesienią 2000 r. Wyglądał tak strasznie, że uderzyłam w lament, Jasiu, jak ty wyglądasz,  co się dzieje, zrób coś itd. itp. a on mi na to: „zdrowy tryb życia i dobrobyt”. W Sylwestra dowiedziałam się, że nie żyje. 
Parę lat wcześniej chciał podarować Misiaczkowi (mojemu dziecku) rowerek i Aśa zawiozła nas do niego na Retkinię a tam był taki syf, że jak Misio chciał zjeść ciasteczko z talerzyka, to nie pozwoliłam, bo nie byłam pewna, czy biała posypka to tylko cukier. A rowerek był w takim stanie, że dotarło do mnie, że Jasia postrzeganie rzeczywistości się trochę odrealniło.
Ale na tej ulicy z Helmim Jasiu był jeszcze postacią. Przynajmniej tak go postrzegaliśmy ja i Helmut, i może ten nasz wspólny sentyment do Janka i Kuby podtrzymuje naszą znajomość, bo od tamtej pory mamy kontakt, nie zawsze regularny, ale jednak łączą nas całe lata znajomości. Janka odwiedzamy razem na cmentarzu na Szczecińskiej. Kuba zmarł w sylwestra, kiedy już mieszkałam w Gdyni (jak powiedział Herr „zawsze był złośliwy”), więc jeszcze mamy w planach cmentarz na Dołach, bo sama nie trafiłam mimo mapki z wyszukiwarki grobów.
Wracając do Jasia był bardzo życzliwy i spostrzegawczy. Potrafił zauważyć nowy makijaż i skomplementować fryzurę tudzież bez ogródek mówił co myśli o moich ”wynalazkach” jak określał me obiekty westchnień.  
dodatek od Aśi: 
„a jeszcze pamiętam jak dostałaś od Cioci piękne amerykańskie szpilki z lat 60-tych, klasyka! no i w tych najpiękniejszych szpilkach świata wybrałyśmy się do Hali Sportowej na jakiś koncert, nie pamiętam, może to było Rockowisko. Tyle tylko, że ja polazłam pod scenę w sam środek pogo. No cóż, skończyło się tak, że wyskoczyłam z butów, dosłownie!”


Friday, 1 March 2019

Your personal Google+ account is going away on April 2, 2019 ...
so I'd better save some stuff

Sep 2015
Moja pierwsza wizyta w ŁDZ po przeprowadzce do Gdyni w 2007 i prezent, którym NES mnie totalnie zaskoczył. cieszę się wciąż :D

Photo

Photo
Miasto z morza i marzeń/Full moon in the city built of sea & dreams





Photo



To też moje miasto EUDEZET/ŁDZ/ŁÓDŹ
My other city







Oct 2015
OsiemNasTKa ENTEKA ekipa & DRIM TIM, człowieku - ŁDZ 16, 17.10.2015
Photo




















Oct 2016
enteka i Familia HP - jeden i drugi występ chwytał za serce i cieszył. FHP miała taką moc, że brak mi słów - mistrz.
prywatny zysk z tegorocznego Bronxu - zamieniam się w abstyneNTKę - nie chce, ale musze;P

Photo






















Wednesday, 25 June 2014

Falling to pieces Faith No More
 
Rozpadam się na kawałki

w przód i w tył, kołyszę się z wiatrem
postanowienia wymykają się
przez palce, z powrotem do serca
poza zasięgiem i w ciemność
czasami myślę, że jestem ślepa
a może tylko sparaliżowana
ponieważ akcja się komplikuje
a kawałki układanki rozpadają się
ale wiem, że pod spodem jest obrazek
niezdecydowanie przesłania mi widok
nikt nie słucha

Ponieważ jestem gdzieś pośrodku
pomiędzy swoją miłością a męką
widzisz jestem gdzieś pośrodku
moje życie rozpada się na kawałki
niech mnie ktoś poskłada


leżę twarzą do ziemi
palce w uszach blokują dźwięk
zamknięte oczy, żeby nie widzieć
przewidując koniec, tracę wolę walki
krople 'tak' i 'nie'
w oceanie 'może'
z dołu widać strome wzniesienie
z góry widać mój kolejny dół
ale wiem, że równowaga gdzieś jest
niezdecydowanie przesłania widok
nikt nie słucha

ponieważ jestem gdzieś pomiędzy
swoją miłością a bólem
widzisz, jestem gdzieś pomiędzy
moje życie rozpada się na kawałki
chciałabym, żeby ktoś mnie poskładał